kodeks|kodeks.wirt.pl

Ujednolicone najważniejsze ustawy polskie

zobacz kodeksy

BLOG
Cóż bowiem można zrobić przez 6 sekund ?

BY IN ciekawostki

jak wyjaśnia Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim IV Ka 542/13 : ""wymienić z kimś krótki męski uścisk dłoni ( czego zresztą obwiniona nie zrobiła), klepnąć kogoś po ramieniu ( co zresztą nie miało miejsca), zaciągnąć się papierosem ( co nie miało miejsca i akurat dobrze, wszak palenie szkodzi, a potrącony rowerzysta był niepełnoletni)"

2 years ago / No Comments

25

JUL

No

Comments

Sąd Rejonowy w Radomsku wyrokiem z dnia 10 czerwca 2013 roku w sprawie II W 32/13 uznał obwinioną A. K. za winną popełnienia zarzuconego jej wykroczenia. Powyższy wyrok został zaskarżony przez obrońcę obwinionej w całości na jej korzyść.

Sąd Okręgowy zważył co następuje:

Apelacja obrońcy obwinionej nie zasługuje na uwzględnienie i jest bezzasadna.

W szczególności skarżący nie przedstawił żadnych merytorycznych argumentów na uzasadnienie zaskakującej wręcz tezy, jakoby z nagrania monitoringu wynikało, iż obwiniona zainteresowała się losem potrąconego rowerzysty i przez wiele minut rozmawiała z nim, obserwowała go i stąd mogła wywieść uzasadnione przekonanie, że nie potrzebuje on dalszej pomocy.

Sąd Okręgowy zakłada, że autor apelacji ( ustanowiony w charakterze obrońcy dopiero po wydaniu wyroku przez Sąd Rejonowy) najprawdopodobniej nie pokusił się o obejrzenie nagrania z tego monitoringu, choć płyta z tym nagraniem znajduje się w aktach sprawy. Gdyby bowiem obejrzał to nagranie, przypuszczalnie nie zawarłby tej nonsensownej tezy w bądź co bądź prestiżowym dla każdego szanującego się profesjonalisty piśmie procesowym, jakim jest kierowana do Sądu Okręgowego apelacja. Sąd Okręgowy porażony twierdzeniami apelanta, tak daleko rozbieżnymi z ustaleniami zawartymi w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku, tego trudu sobie zadał i z tym nagraniem się zapoznał.

Wynika z niego, że według wskazania zegara odliczającego czas nagrania na monitoringu:
-do uderzenia samochodu prowadzonego przez obwinioną w rowerzystę doszło o godzinie 16.33 i 3 sekundy,
-o godzinie 16.33 i 16 sekund ( 13 sekund po potrąceniu) obwiniona wyszła z pojazdu i ruszyła w stronę potrąconego rowerzysty;
-o godzinie 16.33 i 18 s (dwie sekundy po wyjściu z pojazdu ) podeszła do niego;
-8 sekund później ( dokładnie o godzinie 16.33 i 26 s.) potracony rowerzysta już odwrócił się od obwinionej po to, aby podnieść rower i umożliwić przejazd ciężarówce;
-w tym samym momencie obwiniona udała się do swego pojazdu, wsiadła do niego i pospiesznie odjechała.
Zatem kontakt wzrokowy obwinionej z potrąconym rowerzystą trwał wyraźnie krócej niż 8 sekund – tak więc ustalenie Sądu Rejonowego o przeprowadzeniu przez obwinioną z ofiarą wypadku około 6 sekundowej rozmowy są jak najbardziej prawidłowe. Nagranie to było odtwarzane na rozprawie przed Sądem Rejonowym, jego autentyczność i rzetelność nie budzi żadnych wątpliwości i nawet nie jest kwestionowana przez apelanta. Film odtwarzany jest w normalnym tempie, jest wyraźny, nie ma żadnych zakłóceń ani skrótów. Nagranie to trwa znacznie dłużej, obejmuje zarówno czas przed jak i po zdarzeniu – wiec zupełnie niezrozumiała jest zawarta w uzasadnieniu apelacji teza, że 6 sekund to czas trwania samego nagrania, który nie odpowiada długości trwania zarejestrowanego zdarzenia.

Pozostaje odpowiedzieć na pytanie, czy około 6 sekundowa wymiana spojrzeń to „udzielenie niezwłocznej pomocy ofierze wypadku” w rozumieniu art. 93 § 1 kw. Zdaniem Sądu Okręgowego w tak krótkim czasie i w tych okolicznościach, jakie miały miejsce w przedmiotowej sprawie, nie można uznać tego 6 sekundowego spojrzenia w twarz za „udzielenie niezwłocznej pomocy ofierze wypadku”. Cóż bowiem można zrobić przez 6 sekund ? – wymienić z kimś krótki męski uścisk dłoni ( czego zresztą obwiniona nie zrobiła), klepnąć kogoś po ramieniu ( co zresztą nie miało miejsca), zaciągnąć się papierosem ( co nie miało miejsca i akurat dobrze, wszak palenie szkodzi, a potrącony rowerzysta był niepełnoletni) – jednak takie zachowania i tak nie byłyby udzielaniem niezwłocznej pomocy ofierze wypadku. I nawet nie o krótki czas tu chodzi ( wszak można sobie wyobrazić stan faktyczny, w którym ktoś podejmuje skuteczną akcję ratunkową wykonując zaledwie kilkusekundową czynność). Chodzi o to, że po potrąceniu rowerzysty tak silnym, że upadł on z rowerem na jezdnię, należało zainteresować się jego stanem, zarówno fizycznym jak i psychicznym, a także jego bieżącą sytuacją związaną z potrąceniem. Wszak w wyniku tego potrącenia uszkodzeniu uległ rower i nie nadawał się do dalszej jazdy ( co potwierdza nagranie z monitoringu i oględziny roweru i co obala w niwecz wersję obrony o „odjechaniu” rowerzysty). Rodziło to określone problemy logistyczne dla potrąconego człowieka. Ponadto oczywisty jest fakt, że często objawy i dolegliwości związane z upadkiem i urazami pojawiają dopiero po kilku minutach od urazu – wcześniej zarówno adrenalina jak i szok pourazowy robią swoje i człowiek nawet z poważnymi urazami może wstać, poruszać się, nie odczuwać w pełni bólu. Tymczasem obwiniona już 23 sekundy po potraceniu rowerzysty wróciła do pojazdu i odjechała. Nawet najwybitniejszemu lekarzowi specjaliście 6 sekundowa obserwacja i rozmowa z ofiarą potrącenia przeprowadzona około 20 sekund po tym potrąceniu nie pozwoliłaby na postawienie żadnej rzetelnej diagnozy co do stanu potrąconego człowieka. Zresztą zwykła ludzka przyzwoitość nakazywałaby okazanie większego zainteresowania potraconemu bezpańskiemu psu niż to, jakie obwiniona łaskawa była okazać potrąconemu kilkunastoletniemu chłopcu.

Pamiętać bowiem należy, że na gruncie normy z art. 93 § 1 kw przez „niezwłoczną pomoc ofierze wypadku” należy rozumieć nie tylko pomoc medyczną, ale również wsparcie psychiczne, pomoc logistyczną, zapewnienie dostępu do pomocy medycznej nawet jeśli miałaby się ona ograniczać do właściwej diagnostyki. Przecież „ofiara wypadku” w rozumieniu art. 93§ 1 kw to nie tylko osoba, która odniosła istotne i wymagające interwencji lekarskiej obrażenia, a „pomoc” nie musi ograniczać się jedynie do sfery związanej z urazami fizycznymi. Wynika to z analizy ustawy Prawo o ruchu drogowym, które posługuje się sformułowaniem „wypadek drogowy” zarówno co do zdarzeń, w których są osoby zabite i ranne, jak i do zdarzeń, w których takich osób nie ma ( vide art. 44 ustawy Prawo o ruchu drogowym z dnia 20 czerwca 1997 r. Dz.U. Nr 98, poz. 602 ze zm.). Potrącony rowerzysta odniósł obrażenia ( na szczęście lekkie) i niewątpliwe był „ofiarą wypadku” w rozumieniu art. 93 § 1 kw. To, że jego życiu i zdrowiu mimo nieudzielania mu pomocy nie groziło niebezpieczeństwo nie wyłącza odpowiedzialności obwinionej za wykroczenie z art. 93 § 1 kw. Gdyby bowiem tak było, to należałoby rozważać odpowiedzialność obwinionej za przestępstwo z art. 162 § 1 Kodeksu Karnego, za które grozi kara pozbawienia wolności do lat 3.

Dlatego Sąd Okręgowy podziela pogląd Sądu Rejonowego, że zachowanie obwinionej polegające na podejściu do potrąconego rowerzysty i przeprowadzeniu z nim 6 sekundowej rozmowy nie było „niezwłocznym udzieleniem pomocy ofierze wypadku” i w związku z tym obwiniona wyczerpała dyspozycję art. 93 § 1 kw.

Obwiniona wyczerpała również dyspozycję art. 86 § 1 kw, albowiem ( co niezbicie wynika z nagrania z monitoringu) nie zastosowała się do znaku STOP i wyjechała na drogę, na której już poruszał się rowerzysta, w wyniku czego doszło do jego potrącenia. Zatem to obwiniona ( a nie potrącony rowerzysta) spowodowała zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym poprzez niezachowanie elementarnych zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym, takich jak zastosowanie się do znaku STOP. To, czy rowerzysta miał jakieś uprawnienia w postaci „karty rowerowej”, czy ich nie miał, nie miało żadnego związku przyczynowego ze spowodowaniem przez obwinioną ( i tylko przez nią) zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym, albowiem w zaistniałym stanie faktycznym do potracenia rowerzysty doszłoby niezależnie od tego, czy miałby on liczne administracyjne uprawnienia do poruszania się wszelkimi możliwymi pojazdami, czy też nie miałby żadnych takich uprawnień. Również nie ma znaczenia dla odpowiedzialności obwinionej to, czy widok drogi, do której prowadził wyjazd ze stacji paliw, był częściowo zasłonięty przez wysoką trawę i zarośla – obwiniona miała bezwzględny obowiązek zatrzymania się i ustąpienia pierwszeństwa przejazdu z uwagi na znak STOP niezależnie od tego, czy trawa i zarośla w miejscu obowiązywania tego znaku były niskie czy wysokie. Zaś ewentualne ograniczenie widoczności tym bardziej powinny prowadzić do zachowania przez nią zasad bezpieczeństwa i do wyjeżdżania z tej stacji paliw ze szczególną ostrożnością.

pełen tekst: http://orzeczenia.ms.gov.pl/content/$N/152515000002006_IV_Ka_000542_2013_Uz_2013-12-20_001

Tags: ,

x